Co jadłam w ciągu dnia w Chorwacji? – Wegański Foodbook #7+Relacja z wakacji!

Dzisiaj powiem Wam jak wyglądał mój dzienny jadłospis w Chorwacji i trochę o moim pobycie tam. Zacznę od tego, że wybraliśmy się do Chorwacji samochodem. Podróż w jedną stronę odbyliśmy jednym ciągiem, bez dłuższych przystanków (trwała ok. 16 godzin). A z powrotem mieliśmy po drodze nocleg w Bratysławie. Bałam się strasznie tej podróży, ale okazało się, że zniosłam ją zaskakująco dobrze i szybko się zregenerowałam.

Kiedy wybieraliśmy mieszkanie na wynajem (za pośrednictwem portalu Airbnb), chcieliśmy aby było to nasze miejsce wypadowe, tak aby móc zobaczyć ciekawsze miejsca w Chorwacji bez potrzeby przemieszczania się na duże odległości lub spania w różnych miejscach. I tak padło na wyspę Pag i miasto Pag. Miasteczko urokliwe i przyjemne. Jedynym minusem były restauracje, które głównie serwowały kebaby, pizze i inne dania typowo „turystyczne”. Po dwóch dniach więc daliśmy sobie spokój i o ile nie wyjeżdżaliśmy na całodzienną wycieczkę, gdzie obiad jedliśmy po drodze, tak postawiliśmy na gotowanie w domu.

Co do samej wyspy Pag, jak dla mnie była piękna i niesamowita ze względu na jej charakterystyczny krajobraz. Z jednej strony roślinność, gaje oliwne, a z drugiej księżycowy krajobraz, który zapierał dech w piersiach.

Woda przejrzysta, ale nie za ciepła. Oczywiście nie było to przeszkodą do kąpieli! Na samej wyspie wybraliśmy się dwa razy na plażowanie, w tym znaleźliśmy piękną, dziką plażę na której spędziliśmy cały, błogi dzień.

Odwiedziliśmy również mieścinę Lun z gajem oliwnym, gdzie drzewa liczyły sobie po 1600-2000 lat. Coś niesamowitego! O dziwo cały czas one owocują i obwieszone były oliwkami.

chorwacja

Nie mogło zabraknąć wizyty w Parku Narodowym Krka i wspaniałego spaceru wzdłuż rzeki Krka z wodospadami. Nie ma co ukrywać, że przyroda była tam zachwycająca, ale ilość ludzi na prawdę przytłaczała i miejscami ciężko było się cieszyć urokami otoczenia w tłumie przepychających się ludzi.

chorwacja

Jak dla mnie wakacje bez gór to nie wakacje, więc oczywiście musieliśmy się trochę powspinać w Paklenicy. Niestety pogoda płatała nam figle i co chwilę padał przelotny deszcz, ale i tak był to chyba mój ulubiony punkt wycieczki, bo góry uwielbiam i wypoczywam w ich otoczeniu najlepiej. Nie mówiąc już o tym ile udało nam się przejść, co zawsze daje mi dużo satysfakcji.

chorwacja

Ostatniego dnia, po spakowaniu się i oddaniu mieszkania zajrzeliśmy w drodze powrotnej na Jeziora Plitwickie. Ktokolwiek był, to wie jak są piękne, a kto nie był ten musi zobaczyć, bo nie da się tego opisać. Pomimo tego, że było pochmurno i co chwila kapał deszcz i tak widoki były niezapomniane.

chorwacja

W drodze przez Węgry wstąpiliśmy na obiad w miejscowości Szombathely do restauracji Cafe Molo. Nie zawiedliśmy się! Jedzenie było przepyszne, chociaż trochę szkoda, że nie była to tradycyjna kuchnia węgierska.

Jak wspomniałam nocowaliśmy w Bratysławie. Przyjechaliśmy późnym wieczorem, ale udało nam się przejść po starówce. Szczerze mówiąc jestem zachwycona centrum Bratysławy! Nie spodziewałam się, że wygląda tak pięknie i jest tak fajnie zaaranżowana. Dziesięć razy lepiej niż w Warszawie. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję zwiedzić to miasto w ciągu dnia, bo na pewno warto.

I to tyle, wracam do rzeczywistości. Mam nadzieję, że uda mi się szybko nadrobić przepisowe i filmikowe zaległości. A teraz pora na mój chorwacki jadłospis.

Śniadanie

Na śniadanie zjadłam oczywiście owsiankę (nawet na wakacjach jest to mój stały punkt programu :D) z bananami, mlekiem sojowym, gruszkami i suszonymi figami, które kupiłam w chorwackim sklepie. Ogólnie zauważyłam, że w samym Pagu rosną figi, ludzie sprzedają suszone figi na straganach, dlatego musiałam się na nie skusić.

śniadanie

Drugie śniadanie

To bardziej prowiant, który zabrałam ze sobą na plażę. Jabłka, banany (które są tam przepyszne, bo bardzo dojrzałe i słodkie), bułka z pastą marchewkowo-paprykową i warzywami oraz oliwki w cieście, które znalazłam na dziale eko w Konzumie (chorwacka sieć sklepów).

drugie śniadanie

drugie śniadanie

Obiad

Pizza wegańska (czyli wegetariańska bez sera), którą zamówiłam w restauracji Ankora w mieście Pag. Ciasto bardzo mi smakowało, a kucharz się postarał i naładował na nią na prawdę solidną jak dla mnie porcję warzywek. Do tego oliwa i byłam w siódmym niebie 😀

obiad

Kolacja

Kolacji tak na prawdę tego dnia już nie dałam rady zjeść (ta pizza mnie rozbroiła) i wypiłam tylko kawę zbożową z mlekiem sojowym i zjadłam parę oliwek w cieście. Chociaż kupiłam sobie pasztecik sojowy z papryką na następne dni oraz batonika wegańskiego o smaku cappuccino na drogę powrotną. Pasztet smakował i pachniał jak pasztet z kurczaka. W pierwszym momencie się przestraszyłam, że się pomyliłam i źle odczytałam skład!

kolacja

I to wszystko! Ten wypoczynek był mi potrzebny, a wakacje będę wspominać jeszcze długo. Chciałabym powiedzieć, że starczy mi na rok, ale oczywiście tak nie jest i już teraz myślę o następnych. A co słychać u Was? Czy już zapomnieliście o tegorocznych wakacjach?



  • Zdjęcia piękna, a jedzonko wygląda mega smacznie 🙂 Ta pizza rewelacyjnie się prezentuje 🙂

  • Ale fajnie wypoczęłaś 😀 Ta pizza faktycznie jest na bogato <3 Zjadłybyśmy z chęcią 😛
    My byłyśmy parę lat temu w Chorwacji w Pakostane 🙂 Też piękne miasteczko 🙂

    • O to niedaleko miejsca gdzie ja byłam! 🙂 Zdecydowanie jak dla mnie wakacje w Chorwacji były najbardziej udane jak do tej pory. Może też dlatego, że mieliśmy samochód i mogliśmy na własną rękę się przemieszczać i spędzać czas tak jak mamy na to ochotę 🙂

  • Piękne, wakacyjne zdjęcia. Pizza faktycznie na bogato, porządna ilość warzyw 🙂 Moje wakacje wciąż przede mną 🙂

  • Chorwację raz odwiedziłam za to pamiętam tą ciągnącą się podróż 🙂 Mimo zmęczenia widoki wynagradzały wszystko. W pięknym miejscu wypoczęłaś, do tego smaka na pizzę zrobiłaś 🙂

    • Właśnie ja się najbardziej bałam podróży i może przez to, że byłam tak źle na nią nastawiona to się pozytywnie zaskoczyłam tym, że wcale nie było najgorzej. No i tak jak mówisz widoki niesamowite. Nigdy nie zapomnę wschodu słońca na Węgrzech kiedy jechaliśmy przez pola kukurydzy. Coś wspaniałego!