Co jem w ciągu dnia? – Wegański Foodbook #5+Dlaczego wege parówki?!

Dzisiaj pokażę Wam co jem w ciągu dnia, czyli mój wegański foodbook! Będzie kokosowo 😀 Kupiłam sporo mleczka kokosowego i musiałam je jakoś poupychać tu i tam, więc wylądowało na śniadanie i drugie śniadanie. Kiedy robiłam ten foodbook był poniedziałek (20.08), słoneczko pięknie świeciło, dlatego postawiłam na lekkie orzeźwiające dania, takie jak gazpacho na obiad i sałatka z arbuzem na kolację.

W ostatnim foodbooku wspomniałam o wegańskich parówkach. Wylądowały na grillu i były ok. Nie była to rewelacja, ale zupełnie zjadliwe. Kiedy umieściłam ich zdjęcie na jednej z grup dla wegan, padło parę komentarzy na temat tego po co to jeść i przecież to przypomina mięso i w ogóle. Jak wiecie ja gotuję bardzo dużo i staram się wszystko robić sama w domu od podstaw. Ale idąc pierwszy raz na grilla odkąd przeszłam na weganizm nie mogłam się powstrzymać, żeby nie kupić jakiegoś produktu zastępującego kiełbasę (której nie jadłam już jakieś 4 lata).

Dlaczego? Bo odkąd jestem weganką, trochę mniej patrzę na to, że wszystko musi być clean, bio i fit, a bardziej skupiam się na tym, że ma to być produkt, który po prostu nie krzywdzi zwierząt. Oczywiście nadal chcę dbać o swoje zdrowie i o to się staram, ale uważam że zjedzenie czegoś takiego od czasu do czasu to nic złego.

Co do smaków, które mają imitować mięsne produkty. Moje całe dzieciństwo byłam mięsożerna. Uwielbiałam mięso! Nie jestem typem tych osób, które przeszły na weganizm mówiąc: „ja i tak nie lubiłem mięsa, mama mi wciskała”. O nie, ja jadłam mięso na prawdę z przyjemnością. Będąc małą dziewczynką, moją ulubioną przekąską była bułka z ogromną ilością metki cebulowej, a kiełbasę wolałam zamiast lodów. Dlatego dotarcie do momentu, w którym teraz jestem, zajęło mi na prawdę długo, bo 5 lat.

Teraz mogę powiedzieć, że w 100% uwolniłam się od mięsa, a nawet poszłam o krok dalej i wyeliminowałam wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego.

To na pewno nie byłoby możliwe, gdyby nie moje podejście, które zmieniło się na przestrzeni ostatnich lat. Świadomość cierpienia i wykorzystywania zwierząt przychodziła stopniowo i kiedy już w końcu to wszystko do mnie dotarło, to nie wyobrażam sobie już patrzeć na świat w inny sposób. Mówię to ja. Osoba, która jeszcze kilka lat temu, z ręką na sercu powtarzała: „Ja wegetarianką? Niee, a weganką to w życiu bym nie została”.

Musiałam wyrzucić to z siebie 😀 A teraz wracamy do dzisiejszego jedzonka.

Śniadanie

Na śniadanie nie zaszalałam i zrobiłam prostą owsiankę kokosową. Zmiksowałam 130g mleczka kokosowego z 70ml wody i połową łyżeczki kakao. Takim „kremem” zalałam 30g płatków owsianych i banana. Zostawiłam na noc i rano miałam śniadanie. Miało bardzo fajną konsystencję. Kremową, rozpływającą się w ustach. Coś co bardzo lubię.

śniadanie

Drugie śniadanie

Nie patrzę na łączenie produktów i moje drugie śniadanie jest tego najlepszym przykładem. Cukry + tłuszcze 😀 Niejeden dietetyk by się złapał za głowę! Truskawki, jabłka i cudowny, czekoladowy mus z kawą, na który przepis będzie niebawem. To był wspaniały deser tylko z 3 składników: mleczko kokosowe, czekolada gorzka i kawa. Wystarczyło zmiksować i… ach, zrozumieją mnie wszyscy którzy kochają czekoladę!

lunch

Obiad

Obiad miałam przepyszny! W ogóle to był bardzo dobry dzień 😀 Przygotowując gazpacho myślami byłam już w słonecznej Chorwacji. Nie mogę się doczekać tamtejszego jedzenia! Wiem, że pewnie nie będzie dużo opcji dla wegan, ale i tak liczę na jedzenie garściami oliwek i chrupiące śródziemnomorskie pieczywo. Podobno kuchnia chorwacka jest przesiąknięta smakami Włoch. Jak dla mnie pizza i makaron codziennie na obiad brzmi idealnie.

Aby zrobić zupkę podsmażyłam cebulę, paprykę i 2 ząbki czosnku na oliwie. Później zmiksowałam warzywa ze świeżym ogórkiem. Zmieszałam z 460g passaty, 3 łyżkami ostrego ketchupu, bazylią, octem balsamicznym i… łyżeczką przyprawy do ziemniaków 😀 Zupę wstawiłam do lodówki, a w tym czasie zrobiłam grzanki. Dwie bułki pokroiłam w kostkę i przyprawiłam ziołami prowansalskimi. Piekłam w 210 stopniach 10 minut.

OBIAD

Kolacja

Kolację zrobiłam lekką i była to micha sałatki z arbuzem. Zdziwieni? Powiem Wam, że to świetne połączenie! Na początku sama troszkę się bałam, że będzie smakować „dziwnie”, ale okazało się że takie sałatki są stworzone do tego by je podawać z arbuzem 😀 Sałatkę zrobiłam z awokado, rzodkiewki, orzechów brazylijskich, kiełków i szczypiorku.

kolacja

I to tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że podobał Wam się mój foodbook. Jestem ciekawa jak Wy podchodzicie do gotowych produktów, które są zamiennikiem mięsa. Dawajcie znać w komentarzach 🙂

 



  • Bardzo apetyczne jedzonko jesz w ciągu dnia 🙂 Smacznie i zdrowo 🙂

  • Kusisz tym musem czekoladowym. 🙂

  • Nie rozumiemy trochę tej nagonki na kiełbaski sojowe czy szynki, kotlety itp. To co, że przypomina te oryginały ale tak jak napisałaś ważne, że nie krzywdzimy tym zwierząt. Choć my i tak nie jemy takich produktów, bo po prostu nam nie smakują 😛

    • Dzięki za komentarz 🙂 Ja również takie rzeczy jem dosłownie raz na kilka miesięcy, wtedy kiedy na prawdę nie mam pomysłu albo chęci na gotowanie 🙂