Fasolka Szparagowa z Musztardowym Dressingiem

Fasolka Szparagowa z Musztardowym Dressingiem to świetny dodatek do obiadów. Idealnie się sprawdzi w połączeniu z roślinnymi kotletami, pierogami czy zapiekankami, bo jej musztardowy smak skomponuje się świetnie z wieloma daniami.

Fasolkę szparagową zawsze jadło się u mnie w panierce z bułki tartej i masła. Pamiętam, że micha takiego smażonego specjału to wszystko czego było potrzeba podczas wakacji u babci. Dzisiaj postawiłam na zupełnie inne jej podanie.

Fasolka Szparagowa z Musztardowym Dressingiem

Taka sałatka z fasolki jest lekka i może się nawet sprawdzić jako osobne danie, na przykład podana z pieczywem. To ciekawa alternatywa i propozycja kiedy chcemy postawić na delikatny obiad.

A przygotowanie? Banalnie szybkie i proste 😉 Polecam też tofu z ostrą fasolką do zrobienia 15 minut.

Fasolka Szparagowa

z Musztardowym Dressingiem

1 porcja (ok. 220 kcal)

czas przygotowania: ok. 10 minut (+7 minut gotowania)

koszt: ok. 2,30 zł

Składniki:

400g fasolki szparagowej

parę plastrów czerwonej cebuli

4 łyżeczki musztardy

1 łyżka octu jabłkowego

sól i pieprz do smaku

2 łyżki oliwy z oliwek

Wykonanie:

Fasolkę gotujemy al dente ok. 6-7 minut, a następnie przekładamy ją do zimnej wody na 2 minuty. Mieszamy składniki na dressing z drobno posiekaną cebulką.

Fasolkę mieszamy z sosem i gotowe.

Green Beans with Mustard Dressing

Green Bean with Mustard Dressing is a great side dish or a starter.

1 serving (220 kcal)

time of preparation: 10 minutes (+7 minutes of boiling)

Ingredients:

400g green beans

few slices of red onion

4 teaspoons of mustard

1 tablespoon of apple cider vinegar

salt and pepper to taste

2 tablespoons of olive oil

Instructions:

Cook beans al dente for about 6-7 minutes and then put it into cold water for 2 minutes. Mix the ingredients for dressing with chopped onion.

Mix the beans with the sauce and serve.

 

 

 



2 thoughts on “Fasolka Szparagowa z Musztardowym Dressingiem”

    • Haha 😀 Piszę tak jak chcę 😉 I PSUCIE języka polskiego chyba sprowadza się bardziej do nie używania „ą”, „ć”, „ę”, niż zapożyczania obcych wyrazów, czego żaden polonista nie uważa za błąd. Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*