Singing hinny

Słyszeliście kiedyś o Singing Hinny? Przypadkiem natrafiłam na nie w internecie i oczywiście postanowiłam spróbować. Jest to rodzaj ciastek, które przygotowuje się na patelni w północnej części Wielkiej Brytanii. Są one tłuste i kruche.

singing hinny

Słowo hinny  to honey (kiedy mówimy do kogoś czule: kochanie), ale wymawiane w tamtejszym dialekcie. Natomiast singing to określenie na dźwięk skwierczącego na patelni masła.

singing hinny

Bardzo możliwe, że w lipcu uda mi się odwiedzić Anglię, a wtedy na pewno skosztuję tamtejszych smakołyków! Póki co próbuję je zrobić sama w domu, bo uwielbiam eksperymentować z takimi nowymi smakami.

SINGING HINNY

ilość: 3 porcje (6 ciasteczek)

Składniki:

mąka pszenna 120g

soda oczyszczona 1/3 łyżeczki

kwasek cytrynowy 1/3 łyżeczki

masło w temperaturze pokojowej 55g

rodzynki 40g

mleko 65ml

olej do smażenia

Wykonanie:

Wszystkie składniki odważamy do miseczki i dokładnie ugniatamy ręką. Wykładamy na rozgrzany olej ciasteczka i smażymy po 5 minut z obu stron.

Podajemy z dżemem lub miodem.

 

Zapisz



  • Kulinarne Inspiracje Futki

    Świetne ciasteczka! Koniecznie muszę je wypróbować, bo prezentują się bardzo smakowicie 😀

    • Dziękuję i polecam na śniadanko weekendowe 🙂

  • Wyglądają pysznie ale nie wiemy czy takie tłuścioszki by nam przypadły do gustu 😉

    • Ja je traktuję jako dodatek do śniadania, w końcu tłuszczyk też trzeba zjadać 😉

  • Nigdy o nich nie słyszałam, ale wyglądają kusząco 🙂

  • Fabryka Pomysłów

    nie słyszałam wcześniej o nich. Raczej unikam tłustych rzeczy, więc jestem ciekawa czy by mi posmakowały 🙂

    • One są tak tłuste jak maślane ciasteczka. Ja wiem, że mam w swojej diecie niedobór tłuszczy, więc staram się dorzucać do śniadania jakieś źródło tłuszczy, a tutaj połączenie pożytecznego ze smacznym 😀

  • Mmm tłuścutki raj 🙂

  • Zrobiłem! Rewelacja! Bardzo proste i pyszne 🙂 Tłuste, ale takie przecież mają być 🙂 Nie byłbym soba gdybym oczywiście nie spróbował też nieco zmodyfikować przepis. Dodałem dwie łyżki cukru i łyżeczkę wody różanej… W tej wersji dodatki są zbędne 🙂 Dziękuję Basiu za przepis. Pozdrawiam!

    • Baaardzo się cieszę, że wypróbowałeś i smakowało 😀 Też zawsze w przepisach dodaję coś od siebie, więc doskonale Ciebie rozumiem 😀

      Tak na marginesie, prawie zawsze nadajesz mi nowe imię 😀 Ale to również rozumiem, bo też pamięci do imion nie mam 😀 Pozdrawiam!

      • Ahahahhaa 🙂 Przepraszam Cię najmocniej! Jestem ofiarą własnej próżności. Zamiast postarać się, sprawdzić, gdyż wiem, że mam pamięć bardzo zawodną, ślepo wierzę, że mam rację 🙂 Przepraszam raz jeszcze Małgosiu i mam nadzieję, że teraz już zapamiętam 😀 Swoją droga to na pęczki mogę wymieniać sytuacje w których mylono moje imię. Arek to norma, ale normą też jest Robert i Rafał 😛 I to z ust naprawdę dobrych znajomych 😀 Pozdrawiam!

        • Nic się nie stało 😀 Tak jak powiedziałam, doskonale rozumiem takie pomyłki 😉