Update #1 Foodbook, Toruń, osetyjskie pierogi, przereklamowane lody

Udało mi się złapać wolny dzień i dzięki temu miałam 4-dniowy weekend! Udaliśmy się w rodzinne strony mojego męża, czyli Włocławek i okolice. Było pływanie rowerem wodnym i odpoczynek z rodziną. Postanowiliśmy też jeden dzień spędzić w Toruniu, mieście w którym wcześniej byłam tylko przejazdem.

Foodbook – czyli co jem w ciągu dnia?

Ostatnie dni mijają mi pod znakiem truskawek i zajadam się nimi pomiędzy posiłkami. Nie mogę się opanować 😀 Szczytem ekstazy były truskawki zerwane w ogrodzie mamy mojego męża!

Śniadanie:

Wegańskie gofry z truskawkami

wegańskie gofry z sosem truskawkowym

Obiad:

Ramen z chrupiącym tofu

ramen z chrupiącym tofu

Deser:

Wegańskie drożdżówki z kremem orzechowym

Wegańskie drożdżówki z kremem orzechowym

Toruń

toruń

Byliśmy w Toruniu. Moje wrażenia? Nie widziałam dużo, bo tylko starówkę i bulwary. Ale podobało mi się. Miasto mi przypomina trochę Gdańsk. Zadbane i kolorowe kamienice. Bardzo fajnie się spaceruje. Oczywiście mój wzrok mimowolnie padał na część gastronomiczną i tutaj sporym zaskoczeniem było dla mnie to, że niektórych restauracji (jak Manekin czy słynna lodziarnia Lenkiwiczów) jest kilka… Pierwszy raz w sumie spotkałam się z tym, że co nie spojrzę za kolejny róg, to wyłania się ta sama restauracja…

lenkiewicz

I w tym miejscu muszę wylać trochę moich gorzkich żali. Lodziarnia Lenkiewicz… Choć jest ich na toruńskiej restauracji kilka, to w każdej kolejki nie spadały poniżej 20 osób, a były i większe. Przy pierwszej się zatrzymaliśmy i przepchaliśmy, aby sprawdzić jak wyglądają lody i jakie proponują smaki. I tutaj mój pierwszy zawód. Nie było żadnych sorbetów, a lody wyglądały dosyć… niechlujnie. Wiem, że przy tak dużym ruchu ciężko zapanować nad aby wszystko było cacy, ale niestety mnie odrzuciło. Poza tym kolejka była przeogromna, więc ruszyliśmy dalej. Marzyło mi się znaleźć lody wegańskie, ale niestety nie udało mi się (może ktoś wie, czy w Toruniu w ogóle takie są?).

W każdym razie po krótkim spacerze mój mąż postanowił zaryzykować i przy kolejnym Lenkiewiczu dołączyliśmy się do kolejki. Po jakiś 15 minutach luby dostał lody (raffaello i porzeczkowe). Spróbowałam i orzekliśmy jednogłośnie: „Lody, jak lody, nic specjalnego. Duża porcja, smak ok”.

Ciekawym zjawiskiem są właśnie kolejki. Ludzie wbrew pozorom lubią stać w kolejce. Kolejka świadczy o tym, że ktoś stoi za czymś wartym stania. Więc dołączamy się, żeby też spróbować. Słyszałam, że niektóre sklepy i restauracje tworzą sztuczne kolejki właśnie po to by przyciągnąć do siebie klientów. Nie twierdzę oczywiście, że tak jest w tym przypadku. Jestem wręcz prawie pewna, że tak nie jest. Lenkiewicz to marka, która wypracowała swój sukces. Czy tworzy jakieś ponad przeciętne lody? Moim zdaniem nie, jadłam wiele lepszych. Jak chociażby naturalne lody w Łukcie, które są moim numerem jeden! Ale na pewno mogą smakować.

Po spacerze starówką i bulwarami udaliśmy się do planetarium. Naszym błędem było to, że zamiast pójść na wystawę postanowiliśmy obejrzeć seans. Nie chcę wyjść na straszną zrzędę w tym wpisie, na prawdę 😀 Ale to było… złe! Mój mąż powiedział, że jedynym plusem tego, że tam poszliśmy było to, że uciął sobie 20-minutową drzemkę. Ja nie, ja to widziałam i drżałam. Pewnie ciężko jest stworzyć animację na potrzeby planetarium, bo przecież jest ona wyświetlana w bardzo specyficzny sposób, ale zgrozo! Oglądając ten seans przeniosłam się do czasów pierwszych komputerów i gier. Animacja, animacją, ale sama treść również nie powalała. Trudno, godzina w plecy, albo jakby na to patrzeć z jasnej strony, chwila odpoczynku od upału 😀

toruń

A teraz przejdę do tych lepszych rzeczy, czyli oczywiście smacznych i jedzeniowych. Na obiad mój mąż wybrał restaurację Osetia w centrum toruńskiej starówki. Zamówienie złożyliśmy i czekaliśmy… czekaliśmy, aż okazało się że nasze zamówienie zostało pomylone i będzie musiało być przygotowane od nowa. Nasze puste brzuchy wcale nie ułatwiły sprawy. Byliśmy źli!

I właśnie kiedy tak sobie narzekaliśmy, kelnerka przyniosła nam przeprosinową zupę – chłodnik litewski. Pokręciłam trochę nosem, bo danie oczywiście nie jest wegańskie, ale chociaż było wegetariańskie, a ja byłam wyjątkowo głodna. Wzięłam pierwszą łyżkę i… przepadłam! Poczułam się jak na wakacjach u babci. Zmachana po całym upalnym dniu na podwórku. Smak po prostu ten sam! Mój mąż był nim również zaskoczony (pierwszy raz jadł chłodnik litewski). Po tym cokolwiek byśmy nie dostali, byliśmy usatysfakcjonowani.

chłodnik litewski

A dostaliśmy pierogi osetysjkie. To dosyć tłuste ciasto drożdżowe z farszem. Ja wybrałam farsz z botwinką. To bardzo syte danie. Przyznaję się, że nie dojadłam, bo nie byłabym w stanie wstać od stołu. Za pieróg (który był w zestawie z sałatką, sosem i sokiem) zapłaciłam 18 zł, więc jak dla mnie bardzo przyzwoicie.

pieróg osetyjski

Czy restaurację polecam? Jak najbardziej. To ciekawe miejsce, w którym można spróbować osetyjskiej kuchni. Nie wiem oczywiście jak z jakością dań mięsnych, ale moje zamówienie (w sumie chyba jedyna opcja dla wegetarian) było świeże, smaczne i sycące. Co do tego czy było zdrowe to trochę wątpię (ciasto było zdecydowanie tłuste).

To tyle z naszej podróży do Torunia. A na koniec chciałabym polecić jeszcze parę wartych zobaczenia wpisów.

Polecane linki:

madame-malonka.pl – tutaj nie będę linkować do konkretnego przepisu, bo moim zdaniem jest tak dużo wartych zobaczenia i oczywiście spróbowania, że po prostu zachęcam Was do przejrzenia całego bloga 🙂

sernik na zimno z cydrową galaretką – kolorowy i letni przepis. Moim zdaniem bardzo łatwy do zweganizowania, więc bardzo polecam

jestem wielką fanką planowania posiłków, Ci którzy mnie znają to wiedzą o tym bardzo dobrze. Uważam, że każdy powinien spróbować, bo to świetny krok do oszczędzania czasu, pieniędzy i zdrowia

ciekawy filmik o dysmorfofobii, który myślę że jest problemem naszych czasów, zwłaszcza wśród młodzieży, ale na pewno nie tylko

 

 

 

 

 



  • Same pyszności 😉 Gofry zawsze i chętnie zjem, a pierogi osetysjkie chętnie bym skosztowała, bo nie słyszałam o takich 🙂

  • Wszystko takie smaczne! Chłodnik jakoś za mną nie chodzi ale jak spróbuję dobry to może mi się odmieni!

    • Za mną absolutnie nie chodził, ale jak już mi zaserwowano to nie odmówiłam, okazało się że tego mi było trzeba 😀

  • Też uważam, że lody u Lenkiewicza są mocno przereklamowane 🙂

  • Świetne fotki! 🙂

  • Wedelka Kuchennewzlotyiupadki

    Mam podobne odczucia co do lodów Lenkiewicza – dobre, ale bez rewelacji 🙂 Planetarium też mnie nie urzekło. Za to sam Toruń jako miasto – rewelacja 🙂

    • Czyli widzę, że mamy te same odczucia 😉 Toruń jak miasto również bardzo mi się spodobał. Wyglądem i klimatem przypomina Gdańsk, który kocham 🙂

  • Fajnie, nigdy nie byłyśmy w Toruniu ale może kiedyś uda nam się tam pojechać 🙂 Polecamy następnym razem wpaść do Manekina 😀 Naleśników tam nie jadłyśmy ale pankejki mają boskie 😀

  • Justyna Ratajczak

    Same pyszności! Uwielbiam food-booki 😉 są dla mnie bardzo inspirujące.