Update #2 Urodziny, wegański kebab i grzybobranie

Skończyłam 28 lat. I wiecie co? Chyba pierwszy raz jestem zadowolona ze swojego wieku. Mam wrażenie jakbym była w idealnym punkcie. Cieszę się, że nie mam już głupot w głowie, ale nadal mam chęci na robienie szalonych rzeczy. Dorosłam do tego, żeby się akceptować i mieć dystans do świata. I nawet nie miałam ochoty świętować jakoś bardzo tego dnia. Satysfakcjonuje mnie sama świadomość tego, że tak wiele się w moim życiu zmieniło i to na lepsze.

wajdeloty

No dobra trochę świętowałam. Jak? Wegańskim kebabem 😀 Kiedy przechodziłam na wegetarianizm, a później weganizm, myślałam że na dobre pożegnałam się z wizją zjedzenia kebaba. A tu proszę! Wybrałam się do Vegan Port Pizza (jak dla mnie nowej miejscówki w Gdańsku). Bardzo tęskniłam za spacerem po Wrzeszczu. Pomyśleć, że spędziłam tam 3 lata swojego życia. Zawsze miałam i pewnie będę mieć sentyment do tych uliczek. Przeszliśmy się ulicą Wajdeloty, która zmienia się cały czas i to zdecydowanie na lepsze. Bardzo się cieszę, że w Gdańsku powstaje miejsce, które można nazwać drugim centrum, ale takim bez nadmiernego gwaru i tłoku turystów z Długiej.

wegański kebab

Wracając do kebaba. Był na prawdę dobry. Pierwszy raz próbowałam seitana i jestem nim zachwycona (I love gluten!). Zastanawiam się czy nie spróbować zrobić tego „chińskiego mięsa” w domu. Kebab był z frytkami, sosem a’la tzatziki, pomidorem, bakłażanem i cebulą. Jedyne do czego mogłabym się doczepić to trochę duża ilość cebuli. Chociaż moja druga połówka nie narzekała na jej nadmiar 😉 Co do samego miejsca to bardzo spodobała nam się krótka karta. Nie lubię, gdy jest zbyt dużo pozycji i nie wiadomo co wybrać. Tutaj było akurat tyle ile trzeba. Wydaje mi się, że każdy znalazłby coś dla siebie. Ceny nie najniższe, bo kebab kosztował 20 zł, ale oczywiście jest to miejsce wegańskie i zdaję sobie sprawę, że aby to się kręciło, musi na siebie zarabiać.

Ostatecznie najadłam się tak, że odechciało mi się deseru, a liczyłam na ciacho w kawiarni Fukafe. Ale co się odwlecze to nie uciecze. Znalazłam za to miejsce na gałkę sorbetu mango z lodziarni Lody Tradycyjne Kwaśniak. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, bo nie były za słodkie, co rzadko się zdarza przy sorbetach. Jak dla mnie miały idealny, orzeźwiający smak mango.

sorbet kwaśniak

W niedzielę wybraliśmy się również na grzybobranie. Przywieźliśmy 5 grzybów, 1 kleszcza i dziesiątki ugryzień po komarach, ale warto było. Odkrywaliśmy las pod miejscowością Kolbudy. Bardzo specyficzny las, pełen mokradeł, bagienek (stąd niestety ogromna ilość komarów). Myślę, że jest to również dobre miejsce dla grzybiarzy, ale my niestety byliśmy tam już chyba trochę za późno.

grzyb

Nie ukrywam, że wyczekuję już września i urlopu na południu Europy, ale mam nadzieję, że w sierpniu również uda mi się zorganizować jakiś mały wyjazd (chociaż weekendowy). A jak Wam mijają wakacje i jak przeżywaliście swoje urodziny w tym roku?

las

 



  • Wszystkiego najlepszego z okazji urodzinek 🙂
    Ja też lubiłam mieć 28 lat, ale niestety szybko licznik przeskoczył i tak mi stuka i stuka, no i w tym roku stuknie 40 – aż mnie to przeraża, bo sama nie wiem gdzie te lata uciekły 😉
    Lody wyglądają pysznie i na pewno smakowały wyjątkowo 🙂

  • Spełnienia marzeń ! samych sukcesów w blogowaniu 🙂 Ja niedługo wybieramy się do rodzinki na odpoczynek i liczę na to, że grzyby będą. U mnie cała rodzina to grzybiarze 😀

  • 100 lat! Wszystkiego najlepszego :*
    Piękny grzybek. Ja jeszcze w tym roku na grzybach nie byłam, ale w najbliższym czasie się wybieram. Kleszcz. Uuuu. Niefajnie :/

    • Dziękuję :*

      Na szczęście po kleszczu nie ma śladu, więc liczymy że nie był nosicielem żadnej choroby…