Wegetarianizm? Lubię!

Nie jestem wegetarianką „z krwi i kości”. Przyznaję się, że od czasu do czasu robię coś mięsnego (tylko indyk lub jakaś ryba). Ale staram się pomimo wszystko, aby w mojej kuchni było mięsa jak najmniej. Dlaczego? Są dwa powody. Po pierwsze, szkoda mi po prostu zwierząt… uważam, że w dzisiejszym świecie napędzonym konsumpcjonizmem tak, że bardziej się nie da, idea ograniczania popytu na mięso jest bardzo istotna. Po drugie, uważam że mięso obecnie jest bardzo słabej jakości…

To nie jest tak, że zawsze jadłam tak jak teraz. Dorastałam w rodzinie „obiad bez mięsa nie istnieje”, więc można powiedzieć, że zupełnie zmieniłam swoje podejście do jedzenia. Mój brat został weganem i  na pewno miało na mnie wpływ to, że ktoś kto jadł mięso za dwóch, nagle zupełnie zmienił swoje podejście do produktów odzwierzęcych. Później sporo czytałam na temat tego jaki wpływ ma na nas mięso i czy rzeczywiście musimy je jeść.

Już od roku staram się tak odżywiać i oczywiście umieszczać tutaj przepisy, dzięki którym również możecie urozmaicić swoje jadłospisy o dania bezmięsne.

W tym wpisie znajdziecie parę wskazówek, pomocnych linków, z których możecie skorzystać, jeśli szukacie ciekawych przepisów na dania  wegetariańskie. I nieważne, czy po prostu chcecie wprowadzić więcej warzyw na swój talerz czy jesteście wegetarianami, mam nadzieję że znajdziecie tutaj parę ciekawych inspiracji i odkryjecie nowe smaki <3

Spiżarnia

Po pierwsze. Domowa spiżarnia. Pamiętajcie, żeby wszystkie produkty które lubicie i z których najczęściej korzystacie były zawsze w Waszej kuchni. To przyspiesza i ułatwia planowanie.

W mojej zakładce Spiżarnia umieszczam produkty których używam praktycznie codziennie. Możecie ją przejrzeć i sprawdzić czy używacie podobnych składników. Czy może czegoś Wam brakuje. Przy każdym składniku znajdziecie krótki opis dlaczego i jak używam danego produktu oraz przykładowe przepisy, które możecie z niego wykonać. To sekcja, którą zrobiłam niedawno, więc na pewno będzie się ona jeszcze powiększać. Warto zawsze mieć w swojej spiżarni kasze, dobre przyprawy i oczywiście warzywa. Podstawą jest dla mnie to, że nic nie może się zmarnować! Staram się tak planować posiłki, aby nic nie wylądowało w koszu.

Składniki

Po drugie. Sezonowość. Jest zima. Styczeń. Truskawki? Serio? Mrożone ok, ale świeże lepiej sobie odpuścić. Obecnie mamy sezon na buraki, fenkuł, marchewkę (mój króliczek jest w siódmym niebie), pietruszkę, por, seler, gruszki, jabłka.

Obiad na już!

Po trzecie. Czas! Wszyscy żyjemy w pośpiechu i większość z nas wychodząc z pracy, na pewno nie chce spędzić reszty dnia przy garach. Mam dla Was rozwiązanie. Jest cała masa posiłków, które można przygotować w mniej niż 30 minut! Gwarantuję to Wam. Jak jeszcze raz usłyszę, jak ktoś mówi, że nie robi obiadów, bo to za długo trwa… serio? Szkoda Ci 30 minut na przygotowanie czegoś normalnego do zjedzenia zamiast odgrzewanej pizzy z zamrażarki? Ja również wiecznie nie mam czasu, dlatego większość przepisów, które u mnie znajdziecie są na szybko, do zrobienia w mig i bez zastanowienia!

3

Nie ma to jak dobry plan

Nie wiem czy mój sposób planowania jest dobry. Jak dla mnie sprawdza się znakomicie, ale każdy musi znaleźć sobie swój ulubiony system. Przejdę więc do rzeczy i opowiem Wam jak to wygląda u mnie. Śniadania przygotowuję na dwa dni, tak samo jak drugie śniadania. Jednego dnia przygotowuję śniadania, drugiego drugie śniadania. Tak żeby jednego dnia nie narobić się za bardzo ;). Obiady prawie codziennie przygotowuję inne (inspiruję się blogami, korzystam ze sprawdzonych przepisów i je modyfikuję). Raz na tydzień piekę zdrowe ciasto, a kiedy już je zjemy to najczęściej w ramach przekąski (podwieczorka) jem owoce z płatkami owsianymi, jogurtem i orzechami. Na kolację często zjadam resztki warzyw i sera (jakkolwiek to brzmi :D).

Co do pomysłów na posiłki to głównie kieruję się sezonowością i własnymi potrzebami. Mam ochotę na spaghetti? Ok, szukam fajnego przepisu i modyfikuję wg swoich widzi mi się. Niedługo mam w planach przygotować dla Was przykładowe jadłospisy na tydzień. Będą to przepisy wraz z listą produktów i ich przybliżoną ceną. Co Wy na to?

Przybornik

Są w mojej kuchni rzeczy nie do zastąpienia. Takie, których jeśli by mi zabrakło to byłoby mi na prawdę… przykro 🙁

  • waga kuchenna – bez niej jestem jak bez ręki. To moje zboczenie zawodowe aby wszystko dobrze zważyć. I chociaż wagę już mam prawie w oczach to i tak nie rozstaję się z nią na krok
  • kamień do pizzy – o nim będzie jeszcze osobny wpis. Teraz tylko powiem, że dzięki niemu wyciągam włoską pizzę prosto z mojego piekarnika
  • foremki do pieczenia – gdybym tylko miała więcej miejsca to kupiłabym w każdym możliwym rozmiarze 😀
  • pojemniczki – kto mnie zna, ten wie że bez nich nie ruszam się z domu
  • blender – mój nadaje się już do muzeum, ale jeszcze się sprawdza. Może w przyszłe święta znajdę pod choinką nowy

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz



  • Dla mnie wegetarianizm jest tak naturalny, że nawet nie wyobrażam sobie zjeść mięsa (sama nawet nigdy nie kupowałam), no i widzę, że wege dania najłatwiej jest przyrządzić 🙂
    Też nie umiem obyć się bez wagi kuchennej i pojemniczków na jedzenie 😀

    • Ja przez ten rok poczyniłam milowe kroki w tym kierunku i gdzieś tam w środku cieszę się bardzo z tego jak wiele zmieniłam w swoim odżywianiu 😉
      Co do wagi kuchennej to najgorzej jak wyczerpią się baterie 😀 dlatego teraz mam wielki zapas na czarną godzinę 😀

  • w zasadzie mogłabym się podpisać pod tym wszystkim
    a co do mięsa, to masz rację: wcale nie musimy go jeść

  • U mnie w rodzinie też obowiązkowo w niedziele był filet z kurczaka, ziemniaki i surówka. Ale się udało, część rodziny przyjęła to normalnie i sama także zrezygnowała z jedzenia mięsa, część się nabija i wyśmiewa. To już ich problem. Od mięsa mnie odrzuca, ale czasem rybę zjem. Teraz to już chyba 4 rok bezmięsny idzie. I czuję się świetnie.

    • Myślę, że wiele osób ma podobne korzenie (czyt. mięsne obiadki w domu rodzinnym). Bardzo się cieszę jak czytam, że coraz więcej osób ogranicza spożycie mięsa 🙂 A inni niech gadają co chcą, staram się już nie wdawać w dyskusje z osobami, które nie są w stanie przyjąć do siebie żadnego argumentu, a wręcz stają się agresywne broniąc swoich racji…
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz 🙂

      • Dokładnie tak! Najważniejsze, to robić tak, byśmy się sami ze sobą dobrze czuli. Nie dyskutuje, nie tłumaczę. Dla mnie ważne jest to, że w końcu się dobrze czuję (a po takich obiadkach zwijałam się z bólu).
        Także pozdrawiam serdecznie 🙂